Metus – Kino Kijów, Kraków, 22.09.2017

Muzyka spod znaku dark wave to na pewno nie są dźwięki dla wszystkich. Ja z muzyką Metusa spotykałem się wcześniej i różnie to z tym bywało. Raz byłem zachwycony, raz zawiedziony. Tak miałem między innymi z ostatnią płytą. Jedna z wersji mi się podoba (angielska) a druga już mniej (polska). Lecz nigdy nie feruję wyroków na temat jakiejś muzyki czy artysty dopóki go nie usłyszę na żywo. I to co się wydarzyło już tydzień temu w Krakowie określę jednym słowem: PETARDA!!! Muzyka tworzona przed Marka Juzę broni się na scenie znakomicie. Wymieszane ostrzejsze i delikatniejsze kompozycje powodują że ten koktajl chce się sączyć i sączyć aż do stanu całkowitego upojenia. I tylko szkoda, że ten występ był tak krótki bo czułem mały niedosyt. Jednocześnie jest to dobry prognostyk… bo liczę, że na kolejnym koncercie Metusa będę mógł go usłyszeć już w pełnym secie gdzieś na polskiej scenie.

P.S. Marku dzięki za ten koncert jak i naszą kilkuminutową pogawędkę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.