Here on Earth – “Nic Nam Się Nie Należy”

Zespół Here on Earth aż cztery lata kazał nam czekać na nowe dźwięki. Wiele czynników na to się zapewne złożyło. Najważniejszym z nich była zmiana w składzie popularnych Ziemian. Bo też z zespołu odszedł Bartek Niestrój, który odpowiadał za jedną z gitar. Gdy widziałem się z zespołem rok temu w Ostrowie Wielkopolskim, Krzysztof Wróbel wspomniał, że nowa płyta się tworzy ale nie chciał więcej zdradzić. Zresztą to był pierwszy koncert w formacji kwintetowej i jak na tę chwilę jedyny.

I tak oto rok później dostajemy nowe dzieło o tytule „Nic nam się nie należy” i od razu pierwsze zaskoczenie bo całość albumu jest w języku polskim. Do tej pory zespół Here on Earth, poza jedyną wycieczką w postaci niezwykle udanej kompozycji „K.A.T.E”, nie sięgał do naszej mowy. Ale tak szczerze w żadnym innym języku tak pięknie nie brzmią tak trudne teksty jak na tym albumie. Skoro już jestem przy warstwie tekstowej to muszę przyznać, że na początku byłem zaskoczony. Powiem więcej w pierwszej chwili stwierdziłem, że nawet są dość kontrowersyjne („Godni”, „Wdzęczni”). Ale może to jest tak, że w dzisiejszych, niełatwych czasach spodziewamy się treści lekkich, łatwych i przyjemnych a tu dostajemy teksty nietuzinkowe, dające do myślenia. Cała w tym zasługa Krzysztofa Wróbla, który jest za wszystkie teksty odpowiedzialny jak i oczywiście za wokal. I tu ukłon właśnie dla niego. W sumie znam głos Krzysztofa od samego początku kariery w zespole Here On Earth (wiem że wcześniej nawet używał growlu) i widać, że z płyty na płytę jest coraz lepszy. A tutaj jeszcze bardzo istotna jest dykcja, która w języku polskim ma większe znaczenie niż w angielskim. I wszystko to zabrzmiało idealnie.

Przechodząc płynnie do samej muzyki to Panowie musieli wszystko trochę przeorganizować gdyż poprzedniczki były na dwie gitary. A tutaj zaskakują ponownie. Dawid Czekirda, który odpowiada w zespole za instrumenty klawiszowe, wychodzi przed szereg i w pewnym sensie zastępuje drugą gitarę dźwiękami ze swojej klawiatury. Zabieg szalony ale jak dla mnie znakomity. Niektóre kompozycje jak singlowe „Drzewo i Kwiat”, „Godni” czy „Obłok Oorta” nabierają przez te klawisze jeszcze głębszego kolorytu a pozostałe instrumenty godnie im wtórują. Gitara wiedzie prym w „Samotnych” czy „Godnych”, bas jest głęboki we wspomnianym wcześniej utworze „Drzewo i Kwiat” a perkusja to domena „Ultrakrepidarianizmu”.

Nie da się również przejść obojętnie obok kompozycji „List”, w której pojawia się damski głos Weroniki Skalskiej. Do tej pory drugim głosem wśród Ziemian był tylko Przemek Nowakowski a tu kolejne zaskoczenie. Zresztą te płytę mógłbym podzielić na takie dwie znaczące części: pierwsze pół godziny nie bierze jeńców a od wcześniej wspomnianego „Listu” jest trochę łagodniej a ostatecznym ukojeniem jest „Obłok Oorta”.

I tak dochodzę do podsumowania tej recenzji (sam nie wierzę, że się zdecydowałem aby ją napisać) ale może właśnie ta płyta spowodowała, że blokada została zdjęta. Zresztą chyba „…wypowiedziałem się by ciszy nadać sens…” a w moim przypadku trwała ona dość długo bo też ostatnio pisałem kilka lat temu. I mam nadzieję, że nie jest to „…słowotok bzdur składanych bez pojęcia”. Płyta „Nic nam się nie należy” zapewnie nie będzie łatwa podczas pierwszego przesłuchania ale proszę mi wierzyć, że te 44 minuty miną w mgnieniu oka i nie obejrzycie się jak włączycie ten album ponownie. Nikt tak dawno nie nagrał tak dobrej płyty w naszej rodzimej mowie i za to należą się wielkie ukłony bo czasami artyści na siłę tworzą albumy po angielsku a czasami nie ma takiej potrzeby. A myślę, że na żywo ten materiał wybrzmi jeszcze mocniej. A będzie można się o tym przekonać już pod koniec sierpnia w Bielsku – Białej i Czeladzi bo tam zapowiedziane zostały koncerty premierowe, na które już serdecznie zapraszam szczególnie tych, którzy nie pojadą w tym czasie do Inowrocławia.

Ocena 9/10

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.