W ostatni czwartek przeniosłem się w czasie o 50 lat. We wrocławskiej Hali Stulecia (w której byłem pierwszy raz) wystąpił chyba najbardziej znany i rozpoznawalny tribute band zespołu Pink Floyd czyli The Australian Pink Floyd Show. Dla mnie był to również ważny wieczór bo ostatni raz zespół ten widziałem wiele lat temu w katowickim Spodku (dokładnie to było w 2013 roku). Wieczór ten był również wyjątkowy bo na tej trasie grupa wystąpiła bez swojej legendy Jasona Sawforda, który zmarł w styczniu tego roku. Zastępujący go David Parsons jednak świetnie się wywiązał ze swoich partii klawiszowych. Brak było jedynie konferansjerki Jasona, który zawsze umilał swoim głosem przerwy pomiędzy utworami. Niemniej jednak magia Pink Floyd nadal działa w tym zespole. Mnie zachwycił młody Luc Ledy-Lepine, który znakomicie grał partie gitarowe. Najważniejszym punktem tego koncertu było wykonanie w całości płyty – jubilatki czyli „Wish You Were Here”, która obchodzi w tym roku 50-lecie wydania. Usłyszeliśmy ją na początku setu. Później zaś wybrzmiały inne kompozycje z bogatej dyskografii Pink Floyd takie jak m.in. „Time”, „Sorrow” czy kończący jak zwykle „Comfortably Numb” z pojawiającą się w ostatnim fragmencie kulą dyskotekową. Był również różowy kangur, latająca świnia czy znany z The Wall – Nauczyciel podczas wykonywania kultowego „Another Brick in the Wall, Pt.2”. Wszystko się w tym wieczorze zgadzało: dźwięk, nowe wizualizacje, światła. Cieszy, że to nadal jest wysoki poziom. A teraz już zapraszam na galerię poniżej śląc podziękowania dla Mystic Coallition za pierwszą akredytację, którą otrzymałem.
Views: 40













































