Po emocjach festiwalu w Sosnowcu, o których więcej napiszę wkrótce, wracam wspomnieniami do ostatniej środy, gdzie miałem przyjemność pojawić się w stolicy Dolnego Śląska na koncercie zespołu DOOL. Od zeszłego roku jestem ogromnym fanem tej formacji a jej ostatni album wygrał w moim corocznym plebiscycie. I ostatni koncert w Krakowie był znakomity dlatego tym bardziej ucieszyła mnie wiadomość o ich występie we Wrocławiu. Tegoroczna trasa to kontynuacja promocji „The Shape of Fluidity” i to na utworach z tej płyty zostały oparta była setlista tego wieczoru. Nie mogło również zabraknąć tak świetnych kompozycji jak „The Alpha” czy „Oweynagat” z debiutu. Koncert mimo, że był jednak trochę krótki (trwał około 70 minut) był naprawdę dobry. Trochę miałe obawy gdy wszedłem do Liverpoolu ale akustycznie okazało się przyzwoicie. Brakło mi jedynie więcej wokalu, który był przykrywany często przez pozostałe instrumenty. Co do świateł to powiem, że trudne się wylosowało jak na pierwszy raz z nowym aparatem i wynik nie jest taki jak choćby w zeszłym roku w Krakowie ale też światła były tym razem trudniejsze. Nagrodą jednak dla mnie była krótka rozmowa a także autograf i zdjęcie z Raven van Dorst po koncercie. Teraz już zapraszam na galerię poniżej. Ukłony dla Piranha Music za akredytację na ten wieczór.
Views: 10



























