PINN DROPP – „For the Love of Drama” (31.08.2025, OSKAR Records)
01. First Steps 01:07
02. Unholy 07:27
03. Point of no Return 05:44
04. Recycled Feelings 05:05
05. They are Here… 00:52
06. Logismoi 08:04
07. L’Illumination 07:17
08. For the Love of Drama 11:25
09. Hugag 05:54
10. Last Footsteps 02:50
Pinn Dropp powrócił. Siedem lat od pełnowymiarowego debiutu i cztery lata od ostatniego wydawnictwa studyjnego – epki ”…Calling from Some Far Forgotten Land”, nie licząc singli oczywiście. W dzisiejszych, całkowicie przebodźcowanych czasach, to dość długa przerwa, która wymaga jednak przypomnienia o sobie i udowodnienia na nowo swojej wartości. Myślę, że akurat ta kapela nie powinna mieć z tym większego problemu, wraz nowym albumem – „For the Love of Drama”.
Szata graficzna utrzymana jest w podobnej stylistyce, co zwykle, ponownie z motywem ptaka – może to feniks odradzający się z popiołów? Muzycznie jest więcej nowości, choć wiele elementów stylu zespołu pozostało bez zmian.
Pozwolę sobie rozebrać nową płytę Pinn Dropp na części pierwsze i pogrupować utwory, bo tak chyba będzie mi najłatwiej. „For the Love of Drama” składa się z dziesięciu kompozycji, dość zróżnicowanych, ale posiadających pewne podobieństwa, stąd pomysł na grupowanie. „First Steps”, „They are Here…” i „Last Footsteps” to instrumentalne miniatury. Pierwsza to jedynie introdukcja, druga to klimatyczny, acz niepokojąco brzmiący przerywnik, a ostatnia to bardzo ładne, zagrane na pianinie outro. Lwią część albumu stanowią mocne, dynamiczne kompozycje, zawierające w sobie liczne elementy muzyki progresywnej (techniczne łamańce, nagłe zmiany i przejścia oraz mocne echa Dream Theater, zwłaszcza w „Unholy”, „Point of no Return”, „Logismoi” i tytułowym „For the Love of Drama”), ale też, i tu duża nowość, brzmienia kojarzące się z klasycznym heavy metalem (wyraziste riffy i solówki gitarowe oraz intensywny, niemal agresywny śpiew wokalisty w „Unholy”, „L’Illumination” i „Logismoi”, w tym ostatnim pojawia się nawet growl!). Wspomniany już utwór tytułowy to trwająca ponad jedenaście minut suita, w której znajdziemy niemal wszystko – balladowy początek z mocniejszymi akcentami, które trochę ożywiają całość i wnoszą potrzebny element kontrastu, interludium na pianinie, ciekawe przejścia (w tym knajpiane pianino niczym ze speluny w latach 50-tych – świetne!), ale też bardzo ładny refren czy solówkę na gitarze akustycznej. Krążek dopełniają ballady – „Recycled Feelings” i „Hugag”, ta druga mocniejsza, podniosła, z ładną solówką gitarową.
Pinn Dropp powrócił z bardzo udanym albumem. Wciąż słychać silne wpływy Dream Theater i zamiłowanie do niemal patetycznej atmosfery, ale to solidne, przemyślane i eklektyczne utwory, które z pewnością spodobają się miłośnikom muzyki progresywnej. A że nowego rocka progresywnego, zwłaszcza w tej nieco bardziej klasycznej odsłonie, w naszym kraju ostatnio jak na lekarstwo, to zdecydowanie polecam zapoznanie się z „For the Love of Drama” i to bez czytania ulotki!
Views: 106


I’m glad to hear that Pinn Dropp are back and that the album is good.
I saw these guys in Kraków several years back and thought that they were really good.
And as we can see Tony, They are better and better.
Czasami o jakimś zespole czy płycie słyszy się , lub podejrzy w natłoku zalewających internet muzycznych news`ów, ale z braku czasu czy motywacji nie chce się nad tym pochylić. A potem przychodzi jakaś recenzja, która powoduje, że taki materiał zaczyna nabierać natychmiast statusu „must have”. Tak było u mnie po przeczytaniu zamieszczonych powyżej słów. Kapitalna płyta i doskonale, autorytatywnie zaopiniowana przez red.Gabriela. Nie pierwszy zresztą raz co sprawia, że natychmiast sięgam do archiwum nieprzeczytanych jeszcze recenzji w MajMusic gdzie do tej pory skupiałem się raczej na obrazkach niż słowie pisanym. Gratuluję zespołowi płyty, a Gabrielowi trafności i wdzięku opinii. Pozdrawiam.
Andrzej, pięknie dziękujemy za tak miłe słowa. Dla takich komentarzy warto to robić 🙂