Distant Dream – „End of the World We Know” – Recenzja

Distant DreamEnd of The World We Know
(06.12.2024, własnym sumptem)

  1. When Life Meets the Void (feat. Jeff Loomis) 04:47
  2. Spotlight (feat. Marco Sfogli) 04:34
  3. Celestial Horizon (feat. Yiannis Papadopoulos) 04:36
  4. Fragments of Eden 05:16
  5. Dark Matter 01:42
  6. Pulse of the Fading Light (feat. Maciej Meller) 04:50
  7. Whispers (feat. Henrik Danhage) 05:17
  8. Quantum Sky 05:13
  9. Where All Things End 05:12

Niniejsza recenzja jest po części nadrobieniem poważnej zaległości z (końca) zeszłego roku, ale też w pewnym sensie echem wrażeń po niedawnym koncercie. Zachwycony październikowym występem na Progressive Evening w Bydgoszczy, postanowiłem napisać kilka słów o ostatniej, jak do tej pory, płycie Distant Dream, zatytułowanej „End of The World We Know”.

Jak to często w post rocku bywa, muzyka to nie wszystko. Przez brak tekstów i wokali, często zwraca się uwagę na całą otoczkę, która niekiedy umyka nam w przypadku standardowych albumów z twórczością wokalną. Akurat w przypadku Distant Dream, jest na co popatrzeć. Wszystkie krążki gdańskiego zespołu mają piękną oprawę graficzną, przede wszystkim okładki i nie inaczej jest w przypadku zeszłorocznej płyty. Powiedziałbym, że wizualnie jest co najmniej ex aequo z debiutem. Tytuł „End of The World We Know” brzmi nieco apokaliptycznie, co jest niepokojąco popularnym kierunkiem we współczesnej sztuce, ale zawartość muzyczna nie jest bardziej mroczna niż do tej pory, może na szczęście.

Ostatnio, doszedłem do wniosku, że styl tego zespołu to trochę tak, jakby kapela metalowa grała post rocka. Ktoś może powiedzieć „ok, czyli po prostu post metal”. No właśnie nie i to jest najciekawsze. Komponowane przez muzyków melodie (i niektóre inne rozwiązania gitarowe) są typowo post rockowe, delikatne, nieraz wzruszające (najbardziej zdecydowanie w „Pulse of the Fading Light”, jeszcze z tą solówką Macieja Mellera!). Jednak, wszystko prowadzą często potężne riffy, bardziej ze świata prog niż post metalu. Zresztą, w twórczości Distant Dream, w prawie każdym utworze, pojawia się zwykle emocjonalna, rozbudowana i ekwilibrystyczna solówka gitarowa, a tego już w post rocku tak często nie uświadczycie. Wszystko to decyduje o wyjątkowości grupy Marcina Majrowskiego, który od początku podąża własnymi ścieżkami. Jeśli mowa jeszcze o solówkach, innym elementem charakterystycznym dla płyt gdańskiej grupy, są zapraszani gitarzyści, wykonujący gościnnie partie solowe. Na „End of The World We Know”” pojawiają się Jeff Loomis (dawniej Nevermore i Arch Enemy, obecnie Alcatrazz Grahama Bonneta), Marco Sfogli (współpracował między innymi z muzykami Dream Theater czy zespołem Premiata Forneria Marconi), Yiannis Papadopoulos (grecki gitarzysta, swego czasu występował ze Scottem Stappem z Creed), wspomniany już Maciej Meller z Riverside i Quidam oraz Henrik Danhage z Evergrey. Mimo to, mam wrażenie, że Marcin Majrowski poradziłby sobie i bez znanych kolegów, co udowadnia zarówno na albumach, jak i na koncertach.

Będąc zupełnie szczerym, „End of The World We Know” nie przynosi może rewolucji w twórczości Distant Dream, ale to bardzo mocna pozycja nie tylko w dyskografii zespołu, ale w polskim post rocku w ogóle, co tylko świadczy o sile Gdańszczan. Rozbudowane, dojrzałe kompozycje, kipiące energią i pomysłami, ale też emocjami, których przecież w muzyce nigdy nie powinno zabraknąć. Jeśli jesteś fanem takich brzmień, to pewnie masz już ten krążek na półce, a jeśli nie, to zdecydowanie powinieneś nadrobić.

Views: 14

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.