Czarny Bez – „W Blasku Księżyca” – Recenzja

Czarny Bez„W Blasku Księżyca”

(09.10.2025, Via Nocturna)

  1. Atak awarów (Intro) 00:58
  2. Arkona 1168 03:48
  3. Idol ze Zbrucza 05:03
  4. Mokosz 04:02
  5. Noc w leście (Makabreska) 03:37
  6. Słońca bogowie 04:36
  7. Zaświeć niesiądzu 01:51
  8. Wiedźma 04:21
  9. Trzygłów 04:39
  10. Bitwa nad Tollense 04:54
  11. Południca 04:15
  12. Ciemna nocka 00:52
  13. Nawka 04:49
  14. Wilcza pora 05:32
  15. Oj, lulaj, lulaj (Outro) 01:32

Czasem wspominam o tym, że pisanie recenzji pozwala mi zajrzeć do takich zakątków muzycznych, do których prawdopodobnie inaczej nigdy bym nie dotarł. Czarny Bez jest zdecydowanie jednym z nich. Jakiś czas temu trafiła do mnie nowa płyta zespołu, zatytułowana „W Blasku Księżyca”.

Nowoczesny gotycki metal z elementami słowiańskiego folku i elektroniki na papierze brzmi straszliwie, ale okazuje się, że wszystko zależy od tego, jak dana muzyka zostanie podana. W tym przypadku, ekipa ze Skarżyska – Kamiennej ma na siebie bardzo dobrze brzmiący pomysł. Podstawa jest typowo metalowa – solidna sekcja rytmiczna i ciężkie gitarowe riffy. Tego, co się dzieje w „Nocy w Leście (Makabreska)”, „Wiedźmie” czy „Trzygłowie” nie powstydziłby się Rammstein, minus folk oczywiście. Jednak, wszystko to niepozbawione jest melodii i wdzięku. „Arkona 1168”, „Mokosz”, „Słońca Bogowie” czy „Południca” to eleganckie przeboje, ze znakomitymi refrenami. Słychać w nich wyraźnie, że jednym z głównych atutów zespołu jest wokalistka. Luba operuje czystym, mocnym głosem, z silnymi ciągotami folklorystycznymi, które doskonale pasują do konceptu i w ogóle nie wywołują rumieńców zawstydzenia, co mnie wręcz zaskakuje. W ramach różnorodności, na albumie usłyszymy też takie kompozycje jak bardziej rozbudowany „Idol ze Zbrucza”, lekko symfoniczna „Bitwa nad Tollense” czy emocjonalna „Nawka”.

Jeśli chodzi o elementy folkowe, to muszę powiedzieć, że akurat Czarny Bez podszedł do nich bardzo poważnie. Bowiem, nie ograniczają się one do tego, że ktoś czasem zagra kilka dźwięków na fujarce, tylko zostały poparte konkretnym przygotowaniem i inspiracjami. I tak, w „Nocy w Leście (Makabreska)” użyto gwary z okolic Łysogór, „Zaświeć Niesiądzu” i „Ciemna Nocka” są oparte na tradycyjnych pieśniach kurpiowskich, a „Oj, Lulaj, Lulaj” to kołysanka z Lubelszczyzny. Do tego, wyciskająca łzy „Wilcza Pora” to interpretacja „Ulvetime” zespołu Songleikr, a w „Słońca Bogach” i „Nawce” pojawia się twórczość Adama Mickiewicza, odpowiednio „Cztery toasty pewnego chemika na cześć istot promienistych” oraz cytat z samych „Dziadów, części II”. Nie ma żartów, wszystko zostało wykorzystane z dużym szacunkiem i bez żenady.

Jestem głęboko zszokowany. „W Blasku Księżyca” to zdecydowanie nie moje klimaty, ale obiektywnie doceniam kunszt, profesjonalizm, oczytanie i świetne pomysły. Przyciągnięcie do swojej twórczości kogoś kompletnie nieprzekonanego jest zazwyczaj bardzo trudne, ale świadczy po prostu o wysokim poziomie i jakości. Czarny Bez zdecydowanie ma w sobie te cechy, dzięki czemu muzykę grupy można polecić nie tylko zagorzałym fanom folkowej odmiany metalu.

Views: 42

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.