Neon Müd – „Mud and Black Water” – Recenzja

Neon Müd „Mud and Black Water”

(18.11.2025, własnym sumptem)

  1. Vengeance is Mine 05:12
  2. Destroyer of Worlds 05:00
  3. Burning Dinosaur Bones 03:14
  4. Green River 04:29
  5. Dead by 33 04:14
  6. The Cult 04:13
  7. Mud and Black Water 05:27
  8. Takodana Drifter

Lubię niespodzianki. Zwykle przytrafiają mi się one przy recenzjach płyt. Neon Müd kojarzyłem z nazwy i podejrzewałem, że grają ciężko, ale nie miałem wcześniej przyjemności bliższego kontaktu. Teraz nadarzyła się okazja, jaką jest niedawna premiera drugiej płyty, zatytułowanej „Mud and Black Water”.

Spodziewałem się punkowego brzmienia, ale okazało się one potężniejsze i bardziej złożone. Warszawskie trio określa swoją twórczość jako stoner doom i znakomicie ono pasuje do muzyki. Całkowicie gitarowej (nie brakuje solówek), opartej na mulistej (w tym przypadku, to zaleta) sekcji rytmicznej, bez elektroniki i klawiszy. Jedynie w „Destroyer of Worlds” pojawia się saksofon, pogłębiając tylko posępną atmosferę. Generalnie, muzycy nie ścigają się szczególnie, choć lekkie przyśpieszenia tempa zdarzają się, powiedzmy do średniego, na pewno bez galopad. Nie ma jednak mowy o nudzie, to muzyka z gatunku „mocno i do przodu”, która pięknie płynie czy właściwie sunie do przodu, bynajmniej w rytmie walca. Ciekawy jest wokal, w większości czysty, momentami „elvisowy” i donośny, z rzadka tylko bardziej chropowaty. Kapitalna jest produkcja albumu, głęboka, z wyeksponowanym basem i generalnie, niskimi tonami, a przede wszystkim, z non stop sypiącym się na głowę gruzem. Ta surowizna ma wspaniały klimat, w takiej muzyce nie ma prawa zabraknąć mięsa, bo inaczej traci ona sens. Może ta spójność i konsekwencja nie powinny nikogo dziwić, wszak w składzie zespołu znajdziemy uznanych muzyków z takich składów jak Violent Creed, Pavement Pizza, Hate czy Banisher. Trochę zastanawiam się, na ile członkowie Neon Müd (z obowiązkowym Umlautem!) traktują swoją działalność poważnie, bo sprawiają wrażenie, jakby niekiedy puszczali oko do słuchaczy. Niemniej, „Mud and Black Water” napisano, nagrano i wydano w sposób ze wszech miar profesjonalny. Dlatego otrzymujemy klasyczne plastikowe pudełko, z książeczką z tekstami i groźnie zerkającymi na nas muzykami (jeden chyba prawie się uśmiecha, ale może to przez pomyłkę).

„Mud and Black Water” to przykład muzyki tworzonej dla siebie, wbrew panującym modom i chwilowym trendom. Neon Müd zaprasza nas do świata pełnego błota, mułu, gruzu i piachu, przez który przetacza się wymalowaną opalizującymi barwami, radosną betoniarką. Bardzo szanuję takie kapele, zwłaszcza jak dostarczają tak dobry i fachowo zrealizowany materiał. Fanom ciężkiej odmiany stonera nawet nie trzeba polecać!

Views: 46

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.