Sezon koncertowy w pełni, więc trzeba korzystać. Propozycji jest mnóstwo i wielokrotnie trzeba dokonywać trudnych wyborów. Na szczęście, tym razem tak nie było i mogłem zawitać w warszawskiej Hydrozagadce bez obawy rezygnowania z czegoś innego.
Wieczór rozpoczął występ BARTKA MIEŻYŃSKIEGO z zespołem. Artysta prowadzi karierę solową, sygnowaną swoim imieniem i nazwiskiem, ale koncerty gra z czterema dodatkowymi muzykami, w tym z saksofonistą. Dorobek Bartka to liczne single i EP-ki, ale też długogrający materiał „Cierpienie Live”, który jest chyba najbardziej reprezentatywny w jego twórczości. Występ artysty w Hydrozagadce był niezwykle żywiołowy, gęsty od emocji i pełen napięcia, zarówno w spokojniejszych, narastających fragmentach, jak i w wykrzykiwanych przez lidera eksplozjach. Bartek nawiązywał też intensywny kontakt z publicznością, chodził między ludźmi, zachęcał do wspólnego śpiewania. To nie był łatwy koncert, ale wciągający, dzięki czemu młody artysta z pewnością zdobył uznanie słuchaczy.
Prowadzony przez Sandy’ego Lavallarta KWOON powrócił w tym roku, po wielu latach, z nowym materiałem studyjnym, znakomitym albumem „Odyssey”. Nie dziwi więc spore zainteresowanie aż trzema koncertami w Polsce (Warszawa była pierwsza na trasie, później Kraków i Wrocław). Francuzi zaprezentowali w Hydrozagadce obszerne fragmenty z najnowszej płyty, ale poza tym, grali dość przekrojowo. Początek występu był trochę statyczny, jakby muzycy było nieco onieśmieleni, ale dość szybko rozkręcili się i zgotowali nam wspaniałe show. Teoretycznie, to spokojna muzyka, ale jak to się mówi, są „momenty”, które wyrywają z butów, zwłaszcza, gdy są wykonywane tak żywiołowo jak tamtego wieczoru w Warszawie! Trochę szkoda, że instrumenty smyczkowe, a nawet niektóre partie wokalne (chóralne) były puszczane z taśmy, ale z drugiej strony, rozumiem, że w przeciwnym razie, grupa musiałaby występować jako podwójny kwartet, co pewnie byłoby sporym wyzwaniem logistycznym. Jednak, wystarczyło przymknąć na to oko, by rozkoszować się muzyką, a akurat Kwoon znakomicie słucha się z zamkniętymi oczami. Dobrym przykładem było przepiękne, ambientowe „Nestadio”, przy którym chyba wszyscy odlecieli daleko. Sandy zresztą wspominał o lataniu w kosmos, co zespół zaserwował nam niemal dosłownie, grając cover motywu przewodniego z filmu „Interstellar”, z rozwiniętą autorsko drugą częścią. Takie momenty naprawdę na długo pozostają w pamięci! Z kolei, do wspólnego wykonania „Life”, zadedykowanego córce lidera Kwoon, został zaproszony na scenę Bartek Mieżyński. Między innymi, ten utwór wybrzmiał na końcu ponownie, w ramach bisu, który grupa wykonała akustycznie na środku sali, wśród publiczności. W takich okolicznościach usłyszeliśmy też „Youth”, wspaniale wykonany wraz z otaczającymi zespół fanami. Jak na razie, był to jeden z najpiękniejszych koncertów tej jesieni, zdecydowanie do zapamiętania na długo.
Views: 22

