Karnivool, Progresja, Warszawa, 20.04.2026 – Galeria

Wczoraj w stolicy wystąpiła australijska grupa Karnivool i miał być to koncert roku… ale nie był niestety. I może się wielu osobom narażę ale ja liczyłem na dużo więcej po tym wieczorze. I chodzi mi tu przede wszystkim o nagłośnienie. Różne zespoły słyszałem już w klubie Progresja i wiem jakie są możliwości tego klubu. I uważam, że nie zostały wykorzystane. To co najbardziej uderzyło to brak selektywności i przede wszystkim bardzo ukryty za instrumentami wokal Iana Kenny’ego. Poza tym o czym wspomniałem wcześniej to był występ, który dobrze się oglądało. Panowie widać, że mają głód występowania na żywo. Zdecydowanie cieszył ich powrót do naszego kraju po bardzo długim czasie (dokładnie to było 12 lat). Zagrali standardowy set, który z tego co widzę się nie zmienia z aż siedmioma fragmentami najnowszego „In Verses”. Pojawiły się moje ulubione: „Animation”, „All It Takes” oraz genialna „Aozora”. Najzagorzalszych fanów ucieszyło zapewne pojawienie się takich utworów jak „Themata” czy „We Are”. To co mnie zaskoczyło (i ucieszyło równocześnie) to fantastyczna frekwencja. Myślę, że do sold outu brakło niewiele. A pamiętajmy, ze początkowo koncert ten miał się odbyć w dużo mniejszej Proximie. Dlatego też liczę, że zespół nie każe nam czekać kolejnych 12 lat i wróci do nas wcześniej a wtedy może uda mi się lepiej usłyszeć Iana i resztę Karnivool. Poniżej zapraszam na galerię z tego wydarzenia. Ukłony dla Knock Out Productions za akredytację na ten występ.

PS. Obiecałem, że wspomnę o tym w relacji więc to robię. Nowo poznana koleżanka Ewa na koncercie porównała ten koncert do kebaba. Możesz mieć dobre mięso ale jak dostaniesz niedobry sos to całość nie smakuje jak należy. I to dobrze podsumowuje ten występ 😉

Views: 160

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.