Zespół Haken uwielbiam od lat. Moja miłość rozpoczęła się gdzieś w momencie, gdy wydali według mnie swoje magnum opus. Przynajmniej do tej pory nie było lepszego albumu od „The Mountain” a minęło przecież już 10 lat od ukazania się tej płyty. Panowie z Londynu w ostatni poniedziałek przyjechali do Krakowa na dodatkowy koncert w ramach trasy promującej tegoroczne dzieło czyli album „Fauna”. Co ciekawe w setliście znalazły się jedynie cztery kompozycje z tego krążka („Taurus”, „Sempiternal Beings”, „Lovebite” oraz najdłuższy „Elephants Never Forget”). Drugim najbardziej eksploatowanym albumem był właśnie wcześniej wspomniany „The Mountain”. Widać było zresztą, że zebrana (może nie w dużej ilości ale znająca bardzo dobrze repertuar zespołu) publiczność bardzo czekała na starsze utwory i z entuzjamem przyjęła takie przeboje jak „Atlas Stone”, „Pareidolia” czy niepodrabialny „Cockroach King”. Sam koncert uważam był świetnie nagłośniony w szczególności porównując go do tego z Warszawy z lutego bieżącego roku. Można trochę ponarzekać na to, że pod koniec koncertu Ross już miał zmęczony głos ale słychać to było jedynie na bisowym „Messiah Complex”. Wszystkie instrumenty były słyszalne i współgrały ze sobą znakomicie. Te niespełna dwie godziny w towarzystwie panów z Haken minęły bardzo szybko.
Zanim zaproszę was na pierwszą galerię stworzoną na nowej platformie do obróbki zdjęć to jeszcze krótka anegdota związana, prawdopodobnie z panem z jednego zdjęcia z publiczności. Gdy czekaliśmy na to aż zespół wyjdzie na scenę usłyszeliśmy takie zdanie gdy pojawił się delikatny przeciąg: „Babcia nie byłaby zadowolna bo na przeciągu stoję” co spotkało się z salwą śmiechu osób zebranych wokół tego Pana, który stał przy samych barierkach :D. No dobrze nie przedłużając przed Wami galeria z krakowskiego występu Haken, który odbył się w hali przy Kamiennej 12.
Views: 70













































