(24.07.2026, Lynx Music)
- Alone (3:04)
- New Timeline (4:46)
- Blue Tone (5:43)
- The Long Walk (5:15)
- Fortunate (3:34)
- Inner War (3:14)
- Fireflies For Satellites (6:56)
- Lonely Lion (3:07)
- Metal Gate (3:24)
- Infinity (4:48)
Nie ukrywam, że lubię tego rodzaju muzykę, nawet jeśli nie jest szalenie odkrywcza. Oczywiście, zdarzają się wyjątki w obie strony – płyty wyróżniające się ciekawymi pomysłami ponad średnią lub ginące w zalewie podobnych brzmień. Uważam, że nowemu albumowi GuitAr Zet bliżej do tego pierwszego z kilku powodów. Przyszła pora na kilka słów o wydanej niedawno przez Lynx Music trzeciej płycie projektu Arkadiusza Zuzmaka, zatytułowanej „New Timeline”.
Twórczość GuitAr Zet to, ogólnie rzecz biorąc, wirtuozerskie granie w stylu słynnych gitarowych wymiataczy. Jak to często bywa, całość kręci się zwykle wokół mieszanki hard rocka i prog metalu, zgrabnie mieszając je ze sobą, ale nie brakuje też nieco innych rozwiązań brzmieniowych. „Blue Tone” ma w sobie elementy trochę jakby southern rocka pomieszanego z fusion i bluesem. Ten ostatni zresztą mocno wraca w zamykającym krążek „Infinity”, które może kojarzyć się z dokonaniami nieodżałowanego Gary’ego Moore’a. Z kolei, „Inner War” nie powstydziłby się żaden szanujący się klasyczny zespół heavy metalowy. Mniej oczywiste są ciepłe przestrzenie, które pojawiają się w „Fortunate”. Ciekawostką jest „Metal Gate”, który brzmi jak encyklopedia hard’n’heavy, pojawia się tu nawet dodatkowy gitarzysta – Simone Mularoni. Niestety, kompozycja została źle opisana, trwa zdecydowanie dłużej niż niecałe trzy i pół minuty oraz chyba zawiera różne nawiązania, które warto byłoby rozpisać, choćby w celach edukacyjnych.
Silnym atutem „New Timeline” jest duża dynamika i ciekawe rozwiązania rytmiczne. Pozytywnym akcentem jest fakt, że Arkadiusz Zuzmak wciąż korzysta z pomocy prawdziwego perkusisty (w tej roli Paweł Zwirn), a nie automatu czy innych tego typu wynalazków, co w tym stylu czasem się zdarza. Jednak, największą perełką są trzy utwory (dwa szybkie i jeden wolny), w których gościnnie zaśpiewał sam Ray Alder! Chociaż znanego z Fates Warning, Redemption, A-Z, North Sea Echoes i solowych płyt wokalistę można usłyszeć regularnie na nowych wydawnictwach, które pojawiają się jak grzyby po deszczu, jego udział wynosi utwory GuitAr Zet na nowy, wyższy poziom, nadając im dodatkowego uroku, melodii i klasy. Oj, chciałbym, żeby ta współpraca miała w przyszłości pełnowymiarowy charakter.
Przyznaję, że trochę zaskoczyła mnie nowa płyta GuitAr Zet. Spodziewałem się czegoś typu „jeszcze więcej dobrego”, a otrzymałem album bardziej różnorodny niż przypuszczałem. Już wyraziłem swoje nadzieje dotyczące przyszłości projektu, a póki co, pozostaje mi tylko polecić „New Timeline”.
Views: 6

