Gdyby nie koncert Gazpacho wiele lat temu, być może nigdy nie byłbym dziś w miejscu, w którym jestem. To właśnie przy okazji występu Norwegów otrzymałem swoją pierwszą akredytację, a później wszystko potoczyło się już dalej. Nic więc dziwnego, że zespół z Oslo ma w moim muzycznym życiu własną, wyjątkową szufladkę, do której wracam od czasu do czasu. Po pięciu latach wydawniczej przerwy Gazpacho powrócili w ubiegłym roku z genialnym albumem „Magic 8-Ball” i to właśnie z tym materiałem przyjechali do Bydgoszczy na jedenastą edycję Progressive Evening. Jak zwykle zaczarowali licznie zgromadzoną publiczność w Miejskim Centrum Kultury. W setliście znalazły się utwory z najnowszego wydawnictwa: genialne, otwierające set „We Are Strangers”, „Gingerbread Men”, „Starling”, „Magic 8-Ball” i „Sky King”. Nie zabrakło również klasyków w postaci „Golem”, „Soyuz One” czy „Defense Mechanism”.
Kunszt całego zespołu został w pełni zaprezentowany podczas wszystkich trzech części suity „Tick Tock”, a koncert zwieńczył ich żelazny przebój – „Winter Is Never”. Był to występ niezwykle emocjonalny i chwytający za serce. Na osobne pochwały zasługuje realizacja dźwięku, która przez cały festiwal stała na bardzo wysokim poziomie. Jedynie momentami podczas koncertu Gazpacho wokal był ustawiony nieco nierówno, ale były to krótkie chwile, które nie miały większego wpływu na odbiór całości. Po prostu było pięknie. A gdy po koncercie dowiedziałem się, że Jan Henrik Ohme zmagał się z niedyspozycją zdrowotną, mój szacunek do niego jeszcze bardziej wzrósł. Na scenie nie było tego słychać ani przez moment. Wierzę, że jeszcze nieraz spotkam się z Norwegami pod sceną, bo ich koncerty niezmiennie należą do tych, które zostają w pamięci na bardzo długo.
Podziękowania dla SKK Scena Art za akredytację na ten mini-festiwal. Serdecznie zapraszam do obejrzenia pierwszej galerii zdjęć z tegorocznego Progressive Evening w Bydgoszczy.
Views: 6




















































