Jasmeno – „Assemblage of Cinematic Idioms” – Recenzja

Jasmeno – „Assemblage of Cinematic Idioms”

(11.09.2026, Tangled Records)

  1. Synesthesia Imperialis 10:12
  2. A Code of Equivocation 08:03
  3. His Rebirth 05:19
  4. The Void 08:08
  5. The Provocation ov Fate 07:55
  6. Seduced by Ambiguity 08:15

Nie zdziwię się, jeśli ten album będzie niedługo przodował w zestawieniach w kategorii „zaskoczenie roku”. Nikt, kto miał wcześniej styczność z Jasmeno, raczej nie spodziewał się czegoś takiego. Projekt Sławomira Nietupskiego powrócił z wywołującym zawrót głowy rozmachem i nieprawdopodobną stylistyczną woltą. Dokładnie w moje urodziny ukazała się płyta zatytułowana „Assemblage of Cinematic Idioms”.

Jasmeno pierwotnie poruszało się w stylistyce melodyjnego prog rocka pomieszanego z pop rockiem, czyli ambitny przełom lat 70-tych i 80-tych. Jednak lider stwierdził, że po kilku wydawnictwach w tym stylu przyszła pora na coś zupełnie innego i tak też się stało. Nowy krążek nie ma niczego wspólnego z poprzednimi dokonaniami Sławka. Muzyka całkowicie się zmieniła, skład rozrósł się do małej orkiestry i zrobiło się międzynarodowo. Zaczynając od personaliów, na „Assemblage of Cinematic Idioms” w rolach głównych i towarzyszących udzielają się byli lub obecni muzycy takich zespołów jak Sinister, Patriarkh, Morgoth, Satyricon, Dodheimsgard, Art Of Illusion czy Mechanism, a także bliższe progresywnej skóry postacie – Ryszard Kramarski i Marek Depa. Tak, jest dużo metalu, ale w symfonicznej odmianie i z silnymi nawiązaniami do muzyki filmowej. Kompozycje są długie i rozbudowane, tworzą spójną całość i wspaniale się uzupełniają. Albumu słucha się najlepiej na spokojnie i w całości, tak jak ogląda się dobre filmy. Muzyka trzyma w napięciu i co chwilę na nowo buduje niezwykłą, odrealnioną atmosferę, co tym bardziej budzi skojarzenia z dobrej jakości kinematografią. Porównałbym nowe dzieło Jasmeno do mrocznego filmu fantasy z gęstą akcją, z uwagi na bardzo intensywną, ale nie męczącą dynamikę albumu. Jedyne, czego trochę brakuje w tym rozbuchanym tyglu, to prawdziwa orkiestra lub chociaż skromna sekcja instrumentów smyczkowych, bo tu niestety wszystko generowane jest z klawiszy. Jednak, zdaję sobie sprawę, że nie jest to takie proste, a budżety tego rodzaju projektów też nie są z gumy. Na szczęście, nie psuje to zbytnio bardzo pozytywnego odbioru całości, która wciąż powinna przypaść do gustu fanom Therion czy Ayreon.

Tak, jak na razie, jest to moje największe zaskoczenie w tym roku, nie tylko na polskim rynku muzycznym. Nie przypuszczałem, że Jasmeno pójdzie w takim kierunku i to w tak rozbudowanej formie. „Assemblage of Cinematic Idioms” broni się nie tylko samymi kompozycjami – prawdziwie progresywnymi, pieczołowicie zaaranżowanymi i roztaczającymi wciągającą atmosferę, ale też sposobem wydania, który rozmachem dorównuje muzyce – kilka różnych nośników, do tego koszulki, gadżety, itd. Świetna propozycja na długie, jesienne wieczory. Bardzo polecam!

Views: 3

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.