Blindead23 + Only Sons, 4dots, Niebo, Warszawa, 25.10.2026 – Relacja

Niewiele brakowało, a ten koncert w ogóle by się nie odbył. Blindead 23 jest chyba jednym z najbardziej pechowych zespołów na polskiej scenie metalowej ostatnich lat. Rotacje składu, zmiana nazwy, wytwórni, opóźnienie wydania płyty, a wreszcie odwołanie trasy, która została na szybko dosłownie reanimowana. Brawo dla Astral Entertainment, że choć trochę uratowali sytuację! Udało mi się szczęśliwie załapać na warszawski odcinek trasy, który ją zresztą zakończył.

Z przyczyn logistycznych, nie dane mi było zdążyć na występ 4dots, czego szczerze żałuję, ale dramatycznie wydłużający się czas powrotu z Torunia sugerował, że tak może się to skończyć. Biję się w pierś i obiecuję kiedyś nadrobić!

Bardzo za to byłem ciekaw koncertu Only Sons. Wesoła ekipa z Krakowa powróciła w tym roku z nowym albumem po siedmiu latach. Materiał z „Through The Night Again” (którego recenzję niebawem przeczytacie u nas na portalu) zdominował setlistę krótkiego, acz napakowanego energią i emocjami występu. Premierowe utwory znakomicie sprawdziły się ze swoim ciężarem, ale i ogromnym potencjałem melodycznym, choć początkowo było zdecydowanie za głośno. Największą furorę zrobił bezapelacyjnie wokalista Daniel Suder, w kowbojskim, gustownym kapeluszu, z czystym, mocnym głosem i charyzmatyczną ekspresją sceniczną.

Postaw kawę dla Maj Music na buycoffee.to

Wreszcie nadeszła pora na to, na co wielu fanów Blindead 23 czekało od momentu premiery albumu „Deuterium” – moment usłyszenia materiału w całości na żywo, bo nie ulegało wątpliwości, że na tym oprą się występy na tegorocznej trasie. Nowe utwory znakomicie zabrzmiały w warszawskim Niebie, choć podobnie jak w przypadku Only Sons, momentami dźwięk był tak ustawiony, że podłoga drżała, a kompozycje typu „Immersion II”, „Worst Laid Plans” czy tytułowe „Deuterium” wyrywały z butów. Z drugiej strony, ta powalająca swoim ciężarem muzyka zasługiwała na taką oprawę. Akurat wymienionych przeze mnie utworów zwyczajnie nie wypadało grać ciszej. Uspokojenie dały oczywiście lżejsze kawałki, których na nowej płycie też nie brakuje – „Wither”, „Towards the Dark” i zwłaszcza finałowy „You Are the Universe” koiły, uspokajały i wprowadzały przyjemnie melancholijny nastrój. Cały występ cechowało specyficzne napięcie, którego pełno na „Deuterium”. Muzycy zachowywali się raczej statycznie, pełni skupienia, choć gitarzystę Mateusza Śmierzchalskiego momentami nieco mocniej ponosiło, a u wszystkich było czuć silne emocje. Wszyscy spisali się znakomicie, wokalista Patryk Zwoliński był w wyśmienitej formie, ale największe wrażenie zrobił na mnie Roger Öjersson, którym swoim śpiewem i graniem wniósł ogromny powiew świeżości do twórczości i występów Blindead 23. Bis był ukłonem w stronę wiernych fanów i świetnym przypomnieniem albumu „Absence”, z którego usłyszeliśmy trzy utwory („s1”, „e5” i „a7bsence”). Aż żal lekko serce ścisnął z nostalgii.

To był bardzo dobry występ, choć frekwencja w Niebie nie była powalająca. Nie wiem, co się stało w przypadku zespołu, który kiedyś z powodzeniem  grywał w Progresji, a w tym roku opublikował znakomity nowy materiał. Przyjęcie w Warszawie nie było niestety na miarę powrotu w glorii i chwale. Mam nadzieję, że nie zrazi to grupy, która ma już doktorat z przetrwania i wychodzenia z opresji.

Views: 11

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.