Only Sons – „Through The Night Again” – Recenzja

Only Sons – „Through The Night Again”

(17.04.2026, własnym sumptem)

  1. Siren’s Song 04:54
  2. Shallows 05:33
  3. Doomsday 05:24
  4. Blindman 05:09
  5. Anthem of The Unheard 05:33
  6. Crimson Sunset 06:54

Only Sons to wcześniejszy projekt muzyków, którzy przewinęli się też przez Taraban – Daniela Sudera i Daniela Keslera. Grupa wróciła po siedmiu latach z nowym albumem – „Through The Night Again”, który ukazał się w tym roku. Nasza recenzja zbiegła się z niedawno zakończoną trasą koncertową, którą Krakowianie grali u boku Blindead 23.

W „Siren’s Song” wita nas ściana dźwięku w postaci gitarowo-perkusyjnej nawałnicy. Całość przecina kryształowy wokal Daniela Sudera. W środku przychodzi wyciszenie z miarową grą bębniarza Wiktora Palika i emocjonalną solówką gitarową. Ale burza szybko wraca, wraz z riffami i pełnym uczucia śpiewem wokalisty. „Shallows” przywołuje z jednej strony tradycje Mastodon, z ciętymi riffami i nieco nerwową rytmiką, w której pobrzmiewają dalekie echa gry Neala Pearta z Rush, jeśli dobrze się wsłuchamy, a z drugiej The Mars Volta, przez te wysokie zaśpiewy i trans pod koniec. Jednym z moich ulubionych utworów jest „Doomsday” – sięgający do brzmień ultra-melodyjnego alternatywnego metalu. Nie wspominając o zagranicznych kapelach, u nas tak grają choćby Konstelacje czy Pure Bedlam. Melodia i wokal od razu wchodzą do głowy oraz serca i już tam zostają. O stonerowych inspiracjach przypomina „Blindman” – gitary mocno gniotą, a piach wdziera się do ust, choć w utworze nie brakuje też duszy, głównie za sprawą wokalisty. Początkowo myślałem, że to samo napiszę o „Anthem of The Unheard”, ale szybko wkroczył tu klimat klasycznego hard’n’heavy, z chwytliwymi riffami, rozbujaną sekcją rytmiczną i bardziej jadowitymi zaśpiewami w refrenie. Utwór ma jednak niemal progresywną formułę poprzez kontrastujące delikatne, przestrzenne zwrotki i długą, rozbudowaną solówkę gitarową. Zdecydowanie zbyt krótki album (trochę ponad pół godziny) zamyka epicko brzmiący „Crimson Sunset”, najdłuższy w zestawie, nieśpieszny, okraszony gęstym brzmieniem organów Hammonda.

Piorunujący powrót z cyklu „złote, a skromne”. Only Sons pokazują, że w zdawałoby się mocno już wyeksploatowanej stylistyce stonera można jeszcze zaproponować własne, oryginalne brzmienie. Prawdziwą ozdobą albumu są też tłusta produkcja zapewniona przez cenionego w środowisku Tomasza Zalewskiego oraz piękna okładka autorstwa Kuby Sokólskiego (wreszcie nie ptaki!). Tak powstała porywająca całość w postaci płyty „Through The Night Again”, o której powinno być głośno w rocznych podsumowaniach!

Views: 5

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.