Źrenice – „Śnienie” – Recenzja

Źrenice – „Śnienie”

(18.03.2026, Via Nocturna)

  1. Brama lasu… 00:40
  2. Neuroza 04:19
  3. Inni 04:41
  4. Endymion 04:27
  5. Stara Chata 05:07
  6. Czarownica 04:04
  7. Sam 05:27
  8. …lasu skraj 01:18

Niby ostatnio ukazuje się mnóstwo nowej muzyki, ale znalezienie ciekawego debiutu, zwłaszcza na naszym lokalnym podwórku niekoniecznie jest takie proste. Dlatego bardzo lubię takie wydawnictwa. Już dość dawno trafiła w moje ręce pierwsza płyta zespołu Źrenice, zatytułowana „Śnienie”. Ze wstydem ogromnym przyznaję, że dopiero teraz znalazłem chwilę, by wreszcie napisać o niej kilka słów.

Grupa uprawia coś, co można określić jako rock/metal po polsku, ale to oczywiście banalne i niesprawiedliwe uproszczenie. Z jednej strony, słychać tu potencjalne inspiracje polskimi kapelami gotycko-metalowymi z lat 90-tych, typu Moonlight czy Artrosis. Podobno, już można się przyznawać do sympatyzowania z tego rodzaju zespołami, aczkolwiek osobiście nie mam zdania, bo to nigdy nie była moja bajka. Z bardziej współczesnych klimatów, przyrównałbym Źrenice do Thesis i Toni – podobna wrażliwość i ponury klimat oraz dobre, polskojęzyczne teksty. Do tego, rezygnacja z klawiszy na rzecz bardziej gitarowego, organicznego brzmienia, w czym grupa jest bardzo wiarygodna. Klawisze w metalu gotyckim niby są obowiązkowe, ale potrafią wypaść przaśnie, a Źrenice zgrabnie unikają tego ryzyka, dzięki czemu efekt jest naprawdę rasowy i profesjonalny. Muzycy zadbali też o różnorodność, choć może nie było to aż tak trudne przy tak krótkim materiale – jedynie pół godziny, w tym dwie krótkie kompozycje instrumentalne, które stanowią swego rodzaju klamrę na początku i końcu albumu. Zatem, to jedynie sześć kawałków, pełnych mocy, werwy i chwytliwych pomysłów. Z rożnym natężeniem, bo obok świdrującego, pancernego „Inni” pojawia się emocjonalny, zaśpiewany z głębokim uczuciem przez wokalistkę Kamilę Kuś „Endymion”. Zaś z nieco rozedrganą „Neurozą” kontrastuje przemyślana „Stara Chata” z nośnym motywem przewodnim. W tym drugim, podobnie jak w „Czarownicy” jest coś ludowego, choć być może takie wrażenie tworzą wyłącznie teksty, które przez większość czasu „siedzą w lesie”, bo w muzyce Źrenic próżno szukać śladów folku. Właściwy materiał zamyka „Sam”, czyli kolejna porcja dobrych melodii i przystępnego ciężaru.

Bardzo solidny debiut! Jeszcze zbyt wcześnie, by przesądzać o potencjalnej przyszłości Źrenic, ale mają dobre podstawy w postaci materiału zawartego na „Śnieniu”, choć przydałoby się odrobinę więcej muzyki. Myślę, że niszę dobrego, mocnego grania po polsku śmiało można jeszcze zapełniać, zwłaszcza tak obiecującymi zespołami.

Views: 1

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.