(22.05.2026, Peaceville Records/Mystic Production)
- Immersion I
- Immersion II
- Wither
- Worst Laid Plans
- Deuterium
- Towards The Dark
- You Are The Universe
Chyba nieszczególnie przesadzę, gdy napiszę, że jest to jeden z najbardziej wyczekiwanych tegorocznych albumów w polskim metalu. Nieważne już, czy w progresywnym, bo obecnie często tak określa się styl grupy, czy też z dopiskiem „post-”, który ponoć jest już niemodny. Jeszcze jako Blindead grupa wypracowała swój własny styl, który niełatwo było zaszufladkować i do tej pory nic się w tej materii nie zmieniło. Teraz, zespół powraca jako Blindead 23, w nowym składzie i pełnowymiarową płytą, która praktycznie trzy lata czekała na wydanie. Wreszcie możemy posłuchać „Deuterium”.
Historia stojąca za albumem jest niemal równie trudna jak losy samej kapeli, która miotała się między wydawcami, by wreszcie dopiąć swego. „Deuterium”, jako album konceptualny, opowiada o walce z problemami mentalnymi, powrocie do zdrowia psychicznego i odnajdywaniu światła w najciemniejszych miejscach. Czyli jak zwykle, bardzo przyjemne tematy.
Powalający jest już sam skład, który odpowiada za powstanie materiału. Powrót Patryka Zwolińskiego za mikrofon, to było najlepsze, co mogło spotkać ten zespół. A już zupełnym kosmosem jest pełnoetatowy udział Rogera Öjerssona, który niegdyś przewinął się przez Katatonię i Pain Of Salvation, a obecnie gra też w Tiamat. Jego talent instrumentalny to jedno, ale największą uwagę Szwed zwraca swoim kryształowym głosem, który wielokrotnie znakomicie kontrastuje z „niedźwiedzim” growlem Patryka (który czasem śpiewa czysto i oczywiście wtedy też jest ładnie). Podstawowy skład dopełnia Paweł Jaroszewicz, który ma w swoim CV zarówno Vader, jak i Decapitated, a obecnie gra w Vltimas. Lider, Mateusz Śmierzchalski, to oczywista oczywistość. Jak już mówimy o plejadzie gwiazd, to nie sposób nie wspomnieć o odpowiedzialnym za brzmienie „Deuterium” producencie Davidzie Castillo i jego studiu Gröndahl w Sztokholmie, w którym nagrywały między innymi Opeth, Carcass, Katatonia czy Leprous.
Przejdźmy nareszcie do muzyki. Obie części „Immersion” jawią się jako wizytówka obecnego stylu zespołu i kluczowe elementy potrzebne do zrozumienia jego najnowszego wcielenia. Rzeczywiście, mocno progresywnego, nie bójmy się tego powiedzieć, ale przede wszystkim, opartego na konsekwentnie budowanej równowadze. Jeśli melodia natychmiast zapada w pamięć, to w zwrotkach świdrują przenikliwe gitary, a piękny śpiew Rogera sąsiaduje z rykiem Patryka, którym można kruszyć szyby w oknach. Druga część zaczyna się jeszcze ciężej, brzmienie zwrotek ociera się niemal o death metal, ale w refrenie łagodzi je tym razem Patryk (napisałem wcześniej, że ładnie śpiewać też potrafi). A jakież są w tym wszystkim pokłady desperackich emocji, rozpacz to mało powiedziane. Kompozycja jest ogólnie wielowątkowa, obok ładnych przejść i solówki gitarowej znalazło się miejsce na właściwie ambientowe zakończenie z mrocznym pianinem. „Wither” początkowo brzmi jakby wyjęto go z którejś z ostatnich płyt Opeth, w dużej mierze z uwagi na wokal Rogera Öjerssona. Jednak, inny wymiar wprowadzają umieszczone w tle partie trąbki, na której gościnnie gra Paweł Osicki. „Worst Laid Plans” to już powrót do ciężaru i przypomnienie, dlaczego Blindead nazywano kiedyś słusznie czołowym polskim zespołem post-metalowym. Ale zgodnie z praktykowaną na płycie zasadą harmonii, pioruński ciężar łagodzi przestrzenny, melancholijny refren i takie też zakończenie, choć i w nim nie brakuje krótkiej eksplozji. Tytułowe „Deuterium” to chyba najśmielsza wycieczka do krainy death metalu (Mateusz zapowiadał, że na krążku pojawi się trochę takich klimatów), ale nawet tu muzycy uwzględnili sporo miejsca na oddech. Wiadomo, każdą, nawet najprzytulniejszą piwnicę, trzeba czasem przewietrzyć. Za to, „Towards The Dark” blisko do skandynawskiego prog rocka spod znaku Anekdoten, Oak czy Avkrvst. Ładny motyw przewodni, niepokojąca, ale nie miażdżąca atmosfera, niemal jazzowe wtręty i świetny wokal Rogera czynią z niej jedną z moich ulubionych kompozycji na albumie. Widać, że zespół celowo wprowadza pod koniec płyty coraz więcej światła, wyciągając nas z momentami dusznych czeluści. Całość zamyka monumentalny, ale nie sztucznie patetyczny, rozbudowany „You Are The Universe”. Cytaty w tekście utworu pochodzą oczywiście z Alana Wattsa, bo od kogo innego, jak nie ulubionego filozofa wszystkich metalowców. I jeszcze ta piękna coda na pianinie na koniec…
Nie mam żadnych wątpliwości, że słuchając „Deuterium” można śmiało mieć poczucie obcowania z czymś wyjątkowym. Wyczekanym, wychuchanym, niczym dziecko, które przychodzi na świat po wielu trudach i latach czekania, a następnie wyrasta na pięknego człowieka, z którego można być dumnym. Debiutancki (choć w tym przypadku, brzmi to trochę śmiesznie), pełny album Blindead 23 to dzieło kompletne, przemyślane i dojrzałe, poziomem dorównujące „Affliction XXIX II MXMVI” i „Absence”, które uważam za największe dokonania poprzedniego składu. Z pewnością, czas zweryfikuje nasz stosunek do tego materiału w przyszłości, ale obecnie najbardziej nie mogę doczekać się koncertów, by usłyszeć tę muzykę na żywo.
Views: 0


