To był jeden z moich głównych kandydatów do koncertu roku. W ostatni wtorek w krakowskim Hype Parku miałem przyjemność uczestniczyć w muzycznym misterium przygotowanym przez Einara Solberga, który dla mnie pozostaje jednym z najwybitniejszych wokalistów współczesnej sceny rockowej i metalowej. Norweg w tym roku wydał znakomity album „Vox Occulta” i postanowił po raz pierwszy wyruszyć w trasę koncertową promującą swoje solowe dokonania. Wszystko rozpoczęło się od majestatycznego wejścia całego zespołu na scenę i wykonania „Stella Mortua”, jednego z singli promujących najnowsze wydawnictwo. Później usłyszeliśmy również rewelacyjne „Liberatio” oraz „Vita Fragilis”. Nie zabrakło także kompozycji z debiutanckiego albumu – mojego ukochanego „A Beautiful Life”, „Splitting The Soul”, w którym Einar sam wykonał partie screamowe śpiewane w oryginalne przez Ihsahna, a także „The Glass Is Empty” i „16”.
W setliście znalazło się również miejsce dla Leprous. „The Last Milestone” zabrzmiało wręcz fenomenalnie, a wokal Einara osiągnął w tym utworze poziom, który przypomniał wszystkim, dlaczego jest on uznawany za jednego z najlepszych śpiewających frontmanów w prog-metalowym świecie. Koncert zamknęły „Medulla” oraz „Grex”, podczas którego błysnął Quentin Godet swoją znakomitą solówką. W tym ostatnim utworze Harrison White zamienił się z Einarem miejscami i wyszedł do publiczności, by wykonać efektowną partię gitarową. Całość trwała około 100 minut, ale minęła w mgnieniu oka. Trudno się jednak dziwić, gdy na scenie pojawiają się tak znakomici muzycy. Quentin Godet na gitarze, niesamowicie ekspresyjny Keli Guðjónsson za perkusją czy Raphael Weinroth-Browne na wiolonczeli byli ogromną wartością dodaną tego występu. Również pozostali członkowie zespołu wykonali swoją pracę znakomicie, tworząc spójną i niezwykle emocjonalną całość. Sam Einar był w świetnej formie. Na początku sprawiał wrażenie nieco nieśmiałego, ale z każdym kolejnym utworem coraz bardziej otwierał się przed publicznością. Dużym atutem koncertu były również jego opowieści o życiowych doświadczeniach i okolicznościach powstawania poszczególnych utworów, dzięki którym cały występ nabierał jeszcze bardziej osobistego charakteru. Szkoda jedynie, że frekwencja nie była większa. Z drugiej strony można było odnieść wrażenie, że na sali nie było ani jednej przypadkowej osoby. Wszyscy doskonale wiedzieli, po co przyszli i komu oddają swój wieczór.
Serdeczne podziękowania dla Knock Out Productions za akredytację na ten koncert. Poniżej znajdziecie obszerną galerię zdjęć z tego wyjątkowego występu.
Views: 55






















































