ROME + Rites of Fall, Hydrozagadka, Warszawa, 14.11.2025 – Relacja

Jérôme Reuter i prowadzony przez niego projekt od lat jest zjawiskiem na scenie, no właśnie jakiej? Zwykle muzykę ROME określa się jako mieszankę neo-folku, post-industrialu i chanson noir (pierwsze jest oczywiste, z drugim trochę się nie zgadzam, a trzecie świetnie pasuje). Swoim eklektyzmem i bezkompromisowością artysta przyciąga zarówno fanów folku, alternatywy, jak i metalu. Między innymi, to trochę tłumaczy popularność Rome i rzesze słuchaczy przychodzących na jego koncerty. Sam przekonałem się o tym ostatnio w warszawskiej Hydrozagadce.

Wieczór rozpoczął występ RITES OF FALL. Jest to elektroniczny projekt Bartka Kuszewskiego, znanego również z Ygaam, które współtworzy ze znanym w środowisku metalowym, grafikiem Kubą Sokólskim. W Hydrozagadce Bartek zaproponował set głównie ambientowy, ciekawy i klimatyczny, ale nieco jednostajny. Bardzo podobała mi się jednak końcówka jego koncertu, która była bardziej dynamiczna.

Punktualnie, na scenie pojawił się charyzmatyczny luksemburczyk, Jérôme Reuter, wraz z dwoma towarzyszami, którzy odpowiadali za sekcję rytmiczną i dodatkowe instrumenty, a cała trójka grała też na dużych bębnach, co tworzyło wyjątkową, plemienną wręcz atmosferę. Słuchając studyjnej twórczości Rome, nie zawsze słychać, jak bardzo zrytmizowana jest to muzyka. Na żywo, aspekt ten jest znacznie bardziej podkreślany, co robi piorunujące wrażenie. Oczywiście, kluczowy jest jednak głos Jérôme’a, niski, głęboki, doskonale wyeksponowany w brzmieniu zespołu. Jestem przekonany, że artysta poradziłby sobie w zupełności sam z gitarą (o czym też mogliśmy się przekonać, ale to potem). Jednak, rozszerzone aranżacje dają dużo większe pole do popisu i wzmagają wywoływane emocje, co w muzyce Rome zdaje się być najważniejsze. Jeśli chodzi o koncertową setlistę, było bardzo przekrojowo, co w sumie zrozumiałe, z uwagi na fakt, że obecna trasa odbywa się pod hasłem „20th Anniversary”, co oznacza świętowanie dwudziestej rocznicy działalności projektu. Liczyłem na trochę większy udział utworów z doskonałej, tegorocznej płyty „Civitas Solis”, ale nie zabrakło z niej przynajmniej „La France Nouvelle”, „In Brightest Black” oraz „Tomorrow We Live” już na bis, tylko na głos i gitarę, co dodatkowo podbiło oddziaływanie tego kawałka. Nie zabrakło też zupełnie nowej kompozycji, świetnej „Stars and Stripes”. Pod koniec podstawowego seta pojawiły się chyba największe przeboje z „Le Ceneri di Heliodoro”„Who Only Europe Know” i „One Lion’s Roar”, a na bis, już w pełnym składzie, także „Uropia O Morte”, „One Fire” i „Swords to Rust – Hearts to Dust”. Po tym występie, w pełni zrozumiałem fenomen Rome i zdecydowanie wybiorę się na kolejny koncert Jérôme’a Reutera, jak tylko będę miał okazję.

Views: 16

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.