Jeśli chodzi o pierwszy kwartał to chyba był najbardziej wyczekiwany koncert tej części bieżącego roku (występ Hansa Zimmera również ale tam byłem w innym charakterze). A do tego jeszcze był to mój debiut w fosie na warszawskim Torwarze. Zespół Epica kocham od wielu lat i był to mój trzeci ich występ w dość krótkim czasie. Płytę „Aspiral”, którą aktualnie promują, bardzo lubię i liczyłem na duże jej fragmenty podczas tego koncertu. I nie zawiodłem się bo usłyszałem m.in. „Apparition” na początek, „Eye of the Storm” czy genialne „Fight to Survive – The Overview Effect”. Najpiękniej chyba wybrzmiało „Unleashed”, które słuchałem z wypiekami na twarzy oraz magiczne „Tides of Time” wykonane jedynie przy akompaniamencie fortepianu, do którego zasiadł niesamowity Coen Janssen. Występ był to wyborny, może wydaje się, że jakoś tak nieśmiało rozpoczęty przez Simone Simons ale później już gdy włączyła swój piękny głos na pełnej… rozpiętości zabrzmiało wszystko perfekcyjnie. A o to obawiałem się najbardziej bo był to pierwszy dobrze nagłośniony koncert na Torwarze, na którym byłem (przekomarzaliśmy się na ten temat z Gabrielem) – zresztą wszystkie trzy zespoły zabrzmiały super po początkowych korektach. Po koncercie tak mi się zamarzyło, aby Epica następnym razem odwiedziła naszą wspaniałą PreZero Arenę w Gliwicach. Myślę, że to byłoby dobre miejsce (może nawet lepsze niż Torwar). Czas pokaże. Na razie zapraszam Was serdecznie na galerię z tego koncertu poniżej. Serdeczne podziękowania dla Knock Out Productions za akredytację.
Views: 137
















































