Progressive Evening vol. 10, MCK Bydgoszcz, 11.10.2025 – Relacja

Za nami jubileuszowa, dziesiąta edycja festiwalu Progressive Evening, który, zdaje się, że od początku odbywa się w Miejskim Centrum Kultury w Bydgoszczy. Już kilka razy miałem przyjemność uczestniczyć w tej imprezie i opisywać koncerty, więc tylko z dziennikarskiego obowiązku i przyzwoitości, kolejny raz wspomnę, jak znakomicie nagłośniona i przygotowana jest to sala. Słuchanie muzyki w takim miejscu to czysta przyjemność, tym bardziej, że organizatorzy zapewnili częściowo miejsca siedzące, co stanowiło bardzo miły ukłon, zwłaszcza w stronę nieco starszej części publiczności. Dziesiąta edycja Progressive Evening była świętem polskiej muzyki, nie wiem, czy celowo, ale okazało się, że wcale nie potrzeba zagranicznych gwiazd, by przyciągnąć słuchaczy i zorganizować godny festiwal.

Całość otworzyli gospodarze, czyli pochodząca z samej Bydgoszczy ALHENA. Zespół widziałem już wielokrotnie i mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że to był jeden z dwóch (obok zeszłorocznego na Spring Prog Festival w Sosnowcu) najlepszych występów Alheny, w których miałem okazję uczestniczyć. Wszystko się zgadzało – potężne brzmienie, technika, znakomite solówki gitarowe i łagodzące ogólny ciężar głos i dźwięki skrzypiec wokalistki, Dominiki Kapuśniak. Przydałby się tylko nowy materiał, ale poza tym, świetny początek festiwalu.

Następnie, miał miejsce ważny występ, bo po dłuższej nieobecności, na scenie pojawił się wreszcie zespół MECHANISM. Grupa z Gdańska zdecydowanie milczała już zbyt długo, dlatego dobrze było zobaczyć, że panowie są w formie. W sumie, w tej kapeli nic się nie zmieniło, co w tym przypadku raczej jest zaletą niż wadą. Nienaganna technika, pełne skupienie i dużo emocji, choć podawanych w nieco statyczny sposób. Mechanism może nie grzeszy charyzmą, choć z drugiej strony, panowie mieli prawo mieć tremę, ale za to muzycy nadrobili brzmieniem i doskonałymi wykonaniami swoich kompozycji, w tym jednej nowej, która jest około dwunastominutową suitą.

Dalej, wystąpiła grupa, która była faworytem wielu przybyłych słuchaczy, jak można było usłyszeć w kuluarach. Muzycy STARSABOUT ostatnio grają raczej lokalnie, rzadziej wypuszczają się poza Podlasie, z którego pochodzą. Myślę, że jednak potrzeba muzyki Starsabout jest duża, co było słychać po reakcjach publiczności. Zespół wykonał swoje największe przeboje, w tym „Blue Caress”, „Cry Me No Tears” czy „Black Rain Love”, niestety pomijając „Longing For Home”, co będę musiał mu jakoś wybaczyć. Za to, w koncertowej setliście znalazł się w całości materiał z ostatniej EP-ki, „Live in Studio”. Nie zabrakło ogromnych pokładów emocji oraz zakręconego saksofonisty, którego komentarze mogły wprawiać w konsternację, ale jego gra była bezbłędna i dodała twórczości grupy nowej przestrzeni.

Przedostatnim zespołem tego wieczoru była z kolei grupa, do twórczości której, swego czasu, musiałem się trochę przekonać. Jednak, teraz bardzo czekałem na ich występ w Bydgoszczy. DISTANT DREAM to kapela tak niezwykle profesjonalna, że gdyby lider, Marcin Majrowski, nie odzywał się, to można by pomyśleć, że panowie przyjechali zza granicy. Nie jest to przytyk do innych zespołów, tylko przykład najlepszych praktyk. Doskonałe brzmienie, dodatkowe światła (dość popularne teraz pionowe słupki), dym, perfekcja i zgranie (te solówki Marcina!) oraz dopracowany ruch sceniczny sprawiają, że występ Distant Dream ogląda się jak prawdziwy spektakl, a nie zwykły koncert rockowy. Myślę, że nie tylko ja oniemiałem z wrażenia.

Tegoroczną edycję Progressive Evening zamknął BELIEVE. Grupa niezmordowanego gitarzysty Mirosława Gila jest po kolejnych zmianach w składzie, który już jest inny niż na zeszłorocznej płycie „The Wyrding Way”. Z drugiej strony, Believe występuje obecnie ze znanym z dwóch pierwszych albumów wokalistą, Tomaszem Różyckim oraz cenionym muzykiem, Jackiem Korzeniowskim, który przewinął się swego czasu przez szeregi Collage. Dzięki temu, mieliśmy być może niepowtarzalną okazję usłyszeć dawno nie wykonywane utwory z początku działalności zespołu. Szkoda, że na scenie zabrakło skrzypiec, ale grający na klawiszach Jacek Korzeniowski doskonale wypełnił tę przestrzeń, między innymi za pomocą organów Hammonda. Grupa zagrała największe przeboje z debiutu – „What Is Love”, „Needles In My Brain”, „Liar” i „Pain” oraz tytułową suitę – „Hope To See Another Day”, a na bis „Beggar” i ponownie „Needles In My Brain”. Dobrze było zobaczyć i usłyszeć emocjonalne solówki gitarowe lidera oraz Tomasza Różyckiego w jeszcze lepszej formie niż dwa lata temu w Legionowie, podczas koncertu Mr Gil. To był bardzo dobry występ i zacne zwieńczenie festiwalu.

Jubileuszowa edycja Progressive Evening dobiegła końca zbyt szybko. Nie obejrzeliśmy się, a już było po wszystkim. Jednak, to chyba dobre podsumowanie, że czas nie dłużył się, a kolejne występy dostarczały wielu emocji oraz znakomitych wrażeń muzycznych. Ogromnie cieszy, że organizatorzy pokazali, że można przygotować tak dobrą imprezę wyłącznie z udziałem polskich kapel oraz sprawnie spiąć występy pięciu (a nawet sześciu, bo w przerwach przygrywał jeszcze wykonujący covery Toola, młody zespół MIXTURE) grup jednego wieczoru. Oby do zobaczenia za rok!

Views: 108

5 myśli na “Progressive Evening vol. 10, MCK Bydgoszcz, 11.10.2025 – Relacja

  1. Pingback:Believe, Progressive Evening vol.10, Bydgoszcz, 11.10.2025 – MAJ Music

  2. Pingback:Distant Dream, Progressive Evening vol.10, Bydgoszcz, 11.10.2025 – MAJ Music

  3. Pingback:Alhena, Progressive Evening vol.10, Bydgoszcz, 11.10.2025 – Galeria – MAJ Music

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.