Sivert Høyem / Niebo, Warszawa / 22.02.2026 – Relacja

Ciekawy paradoks, który wciąż mnie bawi, polega na tym, że jeszcze ani razu nie udało mi się zobaczyć występu Madrugady, dla ścisłości, macierzystego zespołu artysty, a był to mój już drugi indywidualny koncert Siverta Høyema. Za pierwszym razem był to niezawodny festiwal Ino Rock w Inowrocławiu, a niedawno warszawskie Niebo, dodam tylko, że wyprzedane. Ciasnota panowała straszliwa, ale cóż się dziwić, skoro solowo był to pierwszy raz Siverta w naszej stolicy, a fanów Madrugady w Polsce nigdy nie brakowało.

Z jednej strony, szkoda, że wokalista nie zdecydował się na żaden support, a z drugiej, występ miał dzięki temu bardziej intymny i osobisty charakter. W końcu, wszyscy przyszli posłuchać wyłącznie TEGO głosu. A ten Sivert Høyem ma doprawdy niezwykły. Niski, głęboki, emocjonalny i przeszywający. Sam bym śpiewał, gdybym umiał w ten sposób. Ale na szczęście mam przyjemność chociaż opisać występ tego wyjątkowego artysty. Z wyglądu wiecznie młodego, ale równo miesiąc przed warszawskim koncertem, Norweg dołączył do klubu pięćdziesięciolatków. W ogóle tego nie słychać, czas nie odcisnął właściwie żadnego piętna na jego strunach głosowych.

Solowa dyskografia muzyka ma sporą lukę, bo po wydanym w 2016 roku „Lioness”, kolejnym albumem jest dopiero „On an Island” sprzed dwóch lat, poprawiony jeszcze zeszłorocznym, równie udanym „Dancing Headlights”. Jednak, wokalista nie próżnował, bo w międzyczasie reaktywowała się jego macierzysta grupa, z którą nagrał bardzo dobry, wydany w 2022 roku krążek „Chimes at Midnight”. Co ciekawe, największą reprezentację w setliście miało pierwsze z wymienionych przeze mnie samodzielnych dokonań Norwega. W sumie, trudno być zaskoczonym, skoro to z tej właśnie płyty pochodzą takie perełki jak „My Thieving Heart”, „Sleepwalking Man”, „The Boss Bossa Nova” czy wspaniały utwór tytułowy. Niemniej, uważam, że nowe kompozycje, w tym zaprezentowane w Niebie tytułowy „Dancing Headlights”, „Hollow” (wykonany dla fana, który przyleciał specjalnie z Anglii), „Some Miserable Morning” czy „Now You See Me/Now You Don’t” i szczególnie „Two Green Feathers” w niczym im nie ustępują. Ogromne wrażenie zrobił też zaśpiewany jedynie przy akompaniamencie gitary i pianina, poruszający „Prisoner of the Road”, dedykowany ludziom muszącym z różnych przyczyn uciekać ze swojej ojczyzny.

Po zakończeniu podstawowego setu, czekały nas aż dwa bisy. Pierwszy był czymś, na co prawdopodobnie większość publiczności czekała. Choć Madrugada jest zespołem ciągle aktywnym, od czasu reaktywacji w 2018 roku, miło jest usłyszeć te kompozycje w wykonaniu zespołu towarzyszącego Sivertowi Høyemowi, zwłaszcza, że są to znakomici muzycy, co chętnie udowadniał szczególnie gitarzysta Cato Salsa w popisowych partiach solowych. Wracając do pierwszego bisu, artyści wykonali „Majesty” (Sivert solo akustycznie), „Look Away Lucifer”, „Honey Bee” i „The Kids Are on High Street”. Szkoda, że zabrakło czegokolwiek z „Industrial Silence”.

To był znakomity występ, pełen ogromnych emocji, niepowtarzalnego klimatu i jedynego w swoim rodzaju głosu, który nie tylko nie starzeje się, ale i nie nudzi publiczności. Wyprzedane Niebo śmiało może o tym zaświadczyć.

Views: 2

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.