Archive + BOKKA, COS Torwar, Warszawa, 08.04.2026 – Relacja

Właściwie każdy występ Archive to spore wydarzenie w naszym kraju. Brytyjski kolektyw w dalszym ciągu ma u nas wielu oddanych fanów. Warszawski koncert na Torwarze, jedyny polski przystanek na trasie, nie był wprawdzie wyprzedany, ale niewiele brakowało.

Specjalnym gościem całej trasy (a nie tylko polskiego koncertu!) jest nasza rodzima BOKKA. Grupa zaprezentowała się w Warszawie w doskonałej formie, w pięknej oprawie, z energią i właściwie idealnym brzmieniem. Występ BOKKI był w pewnym sensie skróconą wersją show promującego ostatni album, znakomity „White Room” (relację z tego wydarzenia możecie przeczytać tutaj a jeśli chcecie zapoznać się z recenzją albumu to znajdziecie ją w tym miejscu). Te same stroje, podobna setlista, tylko niestety brutalnie skrócona do jedynego pół godziny – wielka szkoda, bo muzycy pozostawili po sobie naprawdę duży niedosyt. Niemniej, było wspaniale, z najlepszymi fragmentami „White Room” (gdzie właściwie nie ma słabych punktów) oraz „Town of Strangers” i „No Counting Backwards” na deser.

Archive wkroczył na scenę Torwaru dumnie i majestatycznie. Po długim wstępie, muzycy rozpoczęli set oparty w dużej mierze na tegorocznej płycie, „Glass Minds”, której obszerne fragmenty zaprezentowali w brawurowy sposób. Nie jest to wcale takie oczywiste, bo nowy album ma charakter mocno kontemplacyjny, ambientowy, co nie zawsze da się łatwo przełożyć później na warunki koncertowe. Brytyjski kolektyw pokazał, że wszystko jest możliwe, jeśli ma się na to pomysł i zasoby w postaci odpowiedniej oprawy. Cichym bohaterem koncertu było oświetlenie – różnorodne, bogate, kiedy trzeba rozbuchane, w innych przypadkach wyjątkowo intymne. Do tego wizualizacje na ogromnym ekranie za muzykami, w drugiej połowie koncertu raczej zastępowane bliskimi ujęciami z kamer na muzyków, co dodatkowo wzmagało magiczną atmosferę. Wracając do nowych kompozycji, najbardziej zmasakrowały mnie emocjonalnie „Wake Up Strange” i „Shine Out Power”, a „So Far From Losing You” i „Patterns” wprawiły w największy zachwyt. Poza „Glass Minds”, grupa najczęściej wracała do albumów, które prezentowała na zeszłorocznej trasie (niestety, nie dane mi było w niej uczestniczyć). Zabrakło „Collapse / Collide” czy „Bullets”, ale „Controlling Crowds”, „Lines”, „Pills” czy genialnie transowe „Numb” pomagały ocierać łzy. Do tego, między innymi, idealnie zaśpiewane „Again” (co za emocje!) i wykonane z żywiołowym udziałem publiczności „Fuck U” już na sam koniec. Jeśli chodzi o samych wykonawców, poza trzonem zespołu, najbardziej zwracali na siebie uwagę nowi wokaliści. Oczywiście, że brakowało Marii Q i Holly Martin, ale Lisa Mottram radziła sobie przyzwoicie, a raper Jimmy Collins świetnie odnalazł się w nowym „Heads Are Gonna Roll”, ale też we wspomnianym już „Lines” i „Bastardised Ink”.

Archive grał około dwie godziny, dając z siebie wszystko i pokazując, czemu od wielu lat utrzymuje się na scenie, z niemalejącą popularnością. Nie wszystkie eksperymenty Brytyjczyków muszą każdemu pasować, ale na przestrzeni lat grupa wypracowała własny, eklektyczny styl, który stał się niemal osobnym gatunkiem muzycznym. Koncert na warszawskim Torwarze tylko potwierdził potęgę zespołu.

Views: 65

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.