Suzanne Vega, NFM, Wrocław, 13.07.2026 – Galeria

Po krótkiej przerwie związanej ze sprawami rodzinnymi powróciłem na koncertową ścieżkę. A jeśli wracać, to tylko na tak piękne wydarzenia jak to, które odbyło się w miniony poniedziałek w Narodowym Forum Muzyki we Wrocławiu. Na scenie pojawiła się Suzanne Vega, podróżująca obecnie po Europie w ramach promocji ubiegłorocznego albumu „Flying With Angels”. To był koncert z gatunku „nie ma przypadków”. Artystka przyjechała do nas z Nowego Jorku, do którego sami wybieramy się za nieco ponad miesiąc, a na dodatek podczas drugiego bisu wykonała utwór „In Liverpool” – o mieście, które również mam nadzieję odwiedzimy w niedalekiej przyszłości.

Suzanne oczarowała zarówno mnie, jak i licznie zgromadzoną publiczność swoim głosem, a także licznymi anegdotami i historiami. Wspominała między innymi, że czuje szczególną więź z Polską, choćby dlatego, że jej drugi mąż pochodził z naszego kraju. Podczas koncertów towarzyszą jej świetny, choć nieco ekscentryczny gitarzysta Gerry Leonard (znany części słuchaczy ze współpracy z Davidem Bowiem) oraz wiolonczelistka Stephanie Winters. Pod względem repertuaru usłyszeliśmy przekrojowy materiał obejmujący niemal całą karierę Suzanne Vegi. Nie zabrakło tak ważnych utworów jak „99.9F” czy „I Never Wear White”. Na zakończenie podstawowej części koncertu wybrzmiały jej największe przeboje: „Luka” oraz „Tom’s Diner”. Z najnowszego albumu pojawiły się natomiast trzy kompozycje: tytułowe „Flying With Angels”, „Speakers’ Corner” oraz „Chambermaid”. Były również próby komunikacji w języku polskim, z których Suzanne wybrnęła bardzo elegancko. Pod koniec występu jedna z osób na widowni wspomniała o jej urodzinach, które przypadły dwa dni wcześniej. Artystka przytaknęła, a chwilę później cała sala zaśpiewała jej „Sto lat” – początkowo nieco nieśmiało, ale z każdą chwilą coraz odważniej. Nie wiem, czy miało to wpływ na dalszy przebieg koncertu, ale tego wieczoru mieliśmy okazję usłyszeć aż dwa bisy. Podczas pierwszego wybrzmiały: pięknie wykonany cover „Walk on the Wild Side” z repertuaru Lou Reeda oraz „Rosemary”. Drugi przyniósł wspomniane wcześniej „In Liverpool”, które nie pojawia się na każdej trasowej setliście, dlatego mogliśmy czuć się w pewnym sensie wyróżnieni.

Było to 90 minut pięknej muzycznej podróży z nowojorską artystką w znakomitym otoczeniu, jakie zapewnia Narodowe Forum Muzyki we Wrocławiu. Akustycznie wszystko się zgadzało, oświetleniowo również. Jedynie możliwość wykonywania zdjęć wyłącznie z wyznaczonego miejsca pozostawiła pewien niedosyt. Nie zmienia to jednak faktu, że koncerty Suzanne Vegi mogę polecić z pełnym przekonaniem – to sztuka najwyższej próby.

Poniżej znajdziecie małą galerię z tego wydarzenia. Serdeczne podziękowania dla Knock Out Productions za akredytację na ten koncert.

Views: 10

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.