Atavia – „To The Old Ones” – Recenzja

Atavia„To The Old Ones”

(11.06.2026, własnym sumptem)

  1. Waterfalls 02:21
  2. Azure 05:49
  3. Inclinations 04:06
  4. Of the Longest Night 05:40
  5. To the Old Ones 04:35
  6. Vesta 03:39
  7. Flowers Off 04:09
  8. Turn It On 08:25

Atavia to poboczny projekt Michaliny Mai Rutkowskiej, wokalistki zespołu Datûra. Początkowo, artystka sama bawiła się ambientową elektroniką, ale ostatecznie dołączyli do niej perkusista Tomek Wazia i gitarzysta Szymon Stadniczenko z Defying. Wynikiem kolektywnej pracy jest opublikowany niedawno debiutancki album – „To The Old Ones”.

Twórczość Atavii mocno odbiega od macierzystej formacji Michaliny i dobrze, bo przecież nie potrzebujemy drugiego identycznego zespołu, nawet tak nietuzinkowego jak Datûra. W nowym projekcie metalowy ciężar wyparła folkowa lekkość ożeniona z post-punkowym nerwem i subtelnymi melodiami. A wszystko niczym mgła spowija aura oniryzmu.

„Waterfalls” to jedynie delikatny wstęp, szum wody, kojący i wciągający, jakby zapraszający do tego co dopiero ma nastąpić. Pierwszym regularnym utworem jest „Azure”. Zwiewny, bardzo przestrzenny, z tajemniczym, czystym wokalem. Generalnie, w tym projekcie Michalina nie growluje, prawie nie krzyczy (z drobnymi wyjątkami, ale o tym jeszcze zdążę wspomnieć). Muzyka w tym kawałku ma w sobie coś z folkowego ducha, który jest właściwe wszechobecny na całym albumie. Jednak sielanka nie trwa długo, bo już w „Inclinations” robi się mocniej, w stronę post-punku. Wokal staje się nieco bardziej drapieżny, gitary uderzają ścianami. Powrót do krainy łagodności następuje w „Of the Longest Night”, ale utwór ten prowadzony jest przez wyrazistą linię melodyczną i z czasem zaostrzający się wokal, wpadający w niemal post-hardcore’ową manierę. Nie ukrywam, że jest to mój ulubiony kawałek na płycie. Tytułowe „To the Old Ones” przywodzi na myśl dokonania Dead Can Dance. Skojarzenia są dość silne, ale inspiracja ta została wykorzystana twórczo i z pomysłem. Z kolei „Vesta” to kompozycja z okolic twórczości takich grup jak Cocteau Twins czy This Mortal Coil. Jest to podobny rodzaj poruszającej delikatności w muzyce. Najbliżej swojej macierzystej formacji Atavia brzmi w „Flowers Off” – to najcięższy zawodnik w zestawie, z wokalizami pozbawionymi słów. Album zamyka najdłuższy i najbardziej rozbudowany „Turn It On”. Jeszcze nie suita, choć niewiele zabrakło. Utwór rozwija się powoli, nieśpiesznie obudowywany kolejnymi warstwami. Dobrze podsumowuje cały materiał, ale spokojnie mógłby też znaleźć się na następnej płycie Datûry.

Ależ to jest ciekawy album! Eklektyczny, ale spójny, skromny, ale bogaty, delikatny, ale głęboko dotykający. Bardzo niepozorny, ale zdecydowanie warty poznania, zwłaszcza jeśli nie jesteście wielkimi zwolennikami Datûry. „To The Old Ones” to zupełnie inna bajka i warto po nią sięgnąć, by odkryć świat Atavii.

Views: 6

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.