Roses of Thieves – „Demons Ascend” – Recenzja

Roses of Thieves„Demons Ascend”

(21.11.2025, H-Music)

  1. Synonym for Blasphemy 03:49
  2. Hymn of Hell 03:23
  3. Taste of Freedom 03:44
  4. Sail Away (Again) 02:53
  5. Fend off the Dark 03:14
  6. Boys – Summertime Love (Sabrina cover) 03:28
  7. Godless Ambrosia 03:11
  8. White Wolf 03:21
  9. Keep the Night Inside 02:53
  10. Not Your Fate 03:40

Zasadniczo, to jestem zdania, że połączenie power metalu i folku w pirackich klimatach, to idealny przepis na monstrualnych rozmiarów katastrofę, ale tylko krowa nie zmienia zdania, a też zawsze byłem za jak największą otwartością, zwłaszcza w kwestiach muzycznych. I tak oto, oczarowany kwietniowym występem u boku Myrath, z przyjemnością recenzuję drugi, zeszłoroczny album Roses Of Thieves, zatytułowany „Demons Ascend”.

Pomysł na muzykę Węgrów jest prosty, ale niezwykle zdobny. Podstawa to heavy i power metal w raczej rześkich tempach, ale bez nadmiaru tzw. „patatajek”, czyli podwójna stopa nie kopie jak opętana przez cały czas. Mamy za to w instrumentarium skrzypce i akordeon, co teoretycznie może brzmieć ryzykownie, ale w tym przypadku nie jest przaśne. Atmosfera twórczości Roses Of Thieves jest jak najbardziej podniosła, niemal baśniowa, ale cudem nie ociera się o sztuczną patetyczność, choć niektóre melodie są słodkie niemal do bólu. Może właśnie to umiarkowanie i naprawdę umiejętne wyważenie poszczególnych elementów przyciągnęło mnie do tej muzyki, która po prostu nie jest przegięta w żadną stronę. Do tego melodie, piękne, chwytliwe, niemal każdy utwór z albumu jest potencjalnym przebojem, choć mi szczególnie wpadły w ucho „Synonym for Blasphemy”, „Taste of Freedom”, „Godless Ambrosia” i „White Wolf”. Niektórych może zszokować cover „Boys – Summertime Love” Sabriny, ale to świadczy o poczuciu humoru i odwadze muzyków, a sam kawałek jest zrobiony na poziomie. Wisienką na torcie jest dla mnie głos wokalistki Ivett Dudás – czysty, mocny, przebijający się bez trudu również na żywo.

Sam jestem zaskoczony moją szczerą sympatią do „Demons Ascend”. Z jednej strony, czasem trudno jest wytłumaczyć dlaczego coś nam się podoba, a z drugiej, dobre rzeczy często potrafią same się obronić. Polecam też koncerty Roses Of Thieves, jeśli tylko będziecie mieć kiedyś okazję.

Views: 9

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.