Diatom – „Low Light” – Recenzja

Diatom„Low Light”
(26.03.2026, własnym sumptem)

  1. Silver 03:02
  2. For Mercy 04:56
  3. Until 03:30
  4. Below 04:35
  5. Everlasting 04:54
  6. Riverbeds 06:03
  7. Met 04:39
  8. The Northern Veil 05:15
  9. From Here 05:10

Mówi się, że w muzyce już dawno nie było i być może już nigdy nie będzie rewolucji, niemniej niektóre zespoły pozwalają sobie na takowe, nawet jeśli skromne i we własnym zakresie. Słuchając drugiego albumu Diatom, zatytułowanego „Low Light”, mam wrażenie, jakbym obcował z nieco innym zespołem niż wówczas, gdy grupa wydawała debiutancką, pełną płytę cztery lata temu.

Na pierwszy rzut ucha, nie zmieniło się aż tak wiele. Sporą różnicą są anglojęzyczne teksty zamiast polskich, niby trochę szkoda, ale odbyło się to bez szkody dla jakości, a brzmienie stało się dzięki temu bardziej uniwersalne. Generalnie, na nowej płycie zespół brzmi bardzo profesjonalnie i dojrzale (za mix i mastering odpowiada sam Haldor Grunberg!). Doszło więcej klawiszy, ubarwiających aranżacje, w których wsparł grupę Dawid Gorgolewski. Reszta to już chyba kwestia rozwoju i talentu muzyków.

Postaw kawę dla Maj Music na buycoffee.to

Uważam, że na nowym materiale Diatom poszedł bardziej jednoznacznie w kierunku nowoczesnej muzyki progresywnej, zachowując przy tym charakterystyczną dla siebie melancholię i metalowe naleciałości, choć wycieczki w ekstremalną stronę są znacznie rzadsze niż poprzednio. Otwierający album „Silver” jest tylko zmyłką, choć ciekawą i ambitną. Chodzi o przestrzeń i sposób śpiewania wokalisty, które przywodzą na myśl lata 80-te, a całość przykrywają pod koniec chłodne, wielowarstwowe klawisze, co tylko podbija skojarzenie z neonową dekadą. Dalej jest już bardziej typowo, choć pod koniec płyty pojawia się „The Northern Veil”, który swoją przebojowością i synkopowanym rytmem tyleż zadziwia, co zachwyca. Na tle pozostałych utworów wyróżnia się też „For Mercy”, ekspresyjny, wręcz dramatyczny, zwłaszcza w zakresie wokalu, choć bez nadmuchanego patosu, za to z dobitnym wsparciem sekcji rytmicznej i gitar (świetne riffy i nieoczywista solówka!). Sporą reprezentację mają kawałki, które można określić jako nieco wolniejsze, ale niekoniecznie spokojne, tajemnicze, mroczne, skradające się („Until”, „Riverbeds”, w którym pod koniec robi się bardzo ciężko, zwieńczony ładnym, długim solem gitarowym „Met” czy zamykający całość, nieco rozpaczliwy, ale nie ckliwy „From Here” ). Zespół nie zapomniał jednak o odpowiedniej dawce ciężaru, serwując także dynamiczne, mocne, progresywne ciosy z metalowymi ciągotami (nowocześnie brzmiący „Below” czy „Everlasting” z fajnym, przycinanym riffem, który nadaje tempo i specyficzny nerw).

Bardzo dobry materiał, choć z pewnością nie dla wszystkich. Jednak fani progresywno-metalowych brzmień w nowoczesnym, ale dość mrocznym wydaniu mogą być zachwyceni. Myślę, że jest spora szansa, że „Low Light” będzie nowym początkiem dla Diatom.

Views: 22

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.