(18.09.2025, własnym sumptem)
- Esencja
- Smoczy krzyk
- Robi się lepiej
- Jesteś echem
- To czego pragnę
- Bagna
- Karmiony snem
- Zgniły prorok
- Cisza tańczy
- Złamane korony
- Ponad dniem i nocą
- Cienie wstają z ziemi
Zwykle, gdy muzyce metalowej towarzyszą określenia typu „fantasy”, „folk” czy „medieval”, wyobrażamy sobie smoki, miecze, radosne chóry i galopujące bębny. Okazuje się, że można inaczej, co udowadnia warszawski Vokkr, który czerpie ze średniowiecznej stylistyki głównie na płaszczyźnie wizualnej symboliki. Zespół znany jest z wydawania licznych singli, ewentualnie EP-ek, ale w zeszłym roku ukazał się pełnometrażowy album „Esencja”, którego obszerne fragmenty grupa zaprezentowała na tegorocznej edycji festiwalu Blood & Bone. Cieszę się, że wreszcie udało mi się znaleźć chwilę, by ten materiał zrecenzować.
Vokkr zasadniczo wykonuje black metal we współczesnym, profesjonalnie brzmiącym wydaniu, które niektórzy określają „miejskim” lub „post-blackiem”. Oznacza to, że muzycy nie nagrywają w piwnicy, a totalne zamulenie nie stanowi środka wyrazu. Wręcz przeciwnie, produkcja albumu jest bardzo czytelna i selektywna, służy łatwości odbioru i przyciągnięciu słuchaczy, a nie zwiększeniu poziomu ekskluzywności. Oczywiście, całość nie została całkowicie pozbawiona potrzebnych w tej muzyce brudu i szorstkości. Nic tu się nie świeci ani nie błyszczy. Tym bardziej, że panująca na „Esencji” atmosfera jest zdecydowanie ponura i chłodna, momentami wręcz depresyjna, ale to znakomicie tu pasuje. Mocno podbija to ekspresyjny wokal Witka, który balansuje na granicy rozpaczy i wściekłości. Dodatkowym smaczkiem są polskojęzyczne teksty, niestety mało czytelne i niezamieszczone w poligrafii, a szkoda. Mimo to, nawet nie znając dokładnego kontekstu, emocje wystarczy poczuć, by je zrozumieć, a tych tu naprawdę nie brakuje.
Muzycznie, mamy do czynienia z nowoczesnym, ale dość surowym black metalem, bez klawiszy i niepotrzebnych ozdobników, ale jest wystarczająco różnorodnie, by utwory nie zlewały się w jedno. Tempa dominują raczej średnie, miarowe, bez gonienia, co udanie buduje atmosferę, choć zdarzają się wyjątki („Złamane korony”). Sporo w muzyce Vokkr też melodii i chwytliwości („Robi się lepiej”, „To czego pragnę”, „Cisza tańczy”), emocjonalnych ścian gitar („Esencja”, „Smoczy krzyk”, „Cienie wstają z ziemi”) czy nawet elementów post-rocka, co w tej odmianie black metalu nie jest znowu takie rzadkie („Jesteś echem”, „Karmiony snem”).
Bardzo udany materiał. Wyważony, intensywny, ale kończy się w idealnym momencie, by nie zmęczyć. Muzycy nie zamulają, nie kombinują za bardzo, wykorzystują znane środki, ale melodyjność i chwytliwość utworów na „Esencji” zapada w pamięć. Jeśli będziecie mieli okazję, sprawdźcie Vokkr też na żywo, bo naprawdę warto!
Views: 12

